Dziecku trzeba dać korzenie, ale także skrzydła. Trzeba je niemal od początku uczyć samodzielności. Ale jak to zrobić, skoro jest takie małe i tak od nas zależne? Zapytaliśmy o to eksperta, Panią Justynę Jastrzębską – psychologa  z Centrum Terapii Villa Medic. 

Marlena Wilkowska: Kiedy trzeba zacząć uczyć dziecko samodzielności?

justynajastrzebska_psychologJustyna Jastrzębska: Samodzielności należy uczyć dziecko od najmłodszych chwil jego życia. Już od wieku niemowlęcego możemy tworzyć takie sytuacje, w których dziecko jest niejako zmuszone do samodzielnego sięgania po zabawkę, smoczek, etc. Najpierw mogą być to gesty, potem dziecko zacznie się komunikować słowami. Jeśli chodzi o konkretne wprowadzanie zasad to z tymi jest podobnie. Kiedy dziecko zaczyna się z nami komunikować werbalnie, rozumie nasze proste komunikaty i prośby, wówczas jesteśmy w stanie, tak prowadzić jego rozwój, by stymulować go do samodzielnego działania przy jednoczesnej opiece, tzn. na początku warto podkreślać np. konkretne miejsce i czas, w którym może się bawić, czego może do zabawy używać, a co jest niedozwolone. To da dziecko wiele informacji w późniejszym czasie, jakich wyborów dokonywać. Warto wspomnieć o planie dnia, który w dużej mierze może ułatwić dziecku funkcjonowanie na co dzień, ale np. w punkcie ,,CZAS WOLNY”, można dać dziecku swobodę. Trzeba jednak pamiętać, że samodzielność nie oznacza ,,samowoli” (dlatego warto wprowadzić plan dnia i elementy kontroli rodzicielskiej). Tu najbardziej chodzi o podejmowane decyzje (bo nad tymi maluch zastanawia się już od początku kontaktu z drugą osobą). Mądry i aktywny rodzic będzie zdrowo kontrolował wybory dziecka już od najmłodszych chwil, np. w kupnie zabawek, ubrań, itp., ale w tym momencie pozwoli wybrać dziecku zabawkę z dwóch, które sam wskaże, co umożliwi dziecku samodzielność wyboru, ale z wcześniejszą kontrolą rodziców.

M.W.: Do jakiego wieku towarzyszyć dziecku w zasypianiu?

J.J.: Nie ma konkretnego wieku, który byłby odpowiedni, by zaprzestać towarzyszeniu dziecku w zasypianiu. Jedno dziecko ma wyższy poziom lęku, a inne może nie odczuwać strachu w związku z ciemnością i zasypianiem. Należy monitorować rozwój pociechy i szybko działać. Warto na ten moment ,,rozstania” odpowiednio przygotować maleństwo. Stworzyć z tej sytuacji wielkie wydarzenia, które doda dziecku pewności siebie w związku z tym, że jest już na tyle ,,dojrzałe”, że bez problemu poradzi sobie samo z zaśnięciem. Bardzo miłym gestem są codzienne rytuały (np. całus od każdego rodzica, przytulenie, wspólna modlitwa, itp.), na które mogą umówić się członkowie rodziny i nigdy o nich nie zapomnieć! Warto również pomyśleć o gadżetach (np. pluszowym misiu, latarce, ulubionej zabawce, itp.), które będą towarzyszyć dziecku, niejako zastępując rodziców, czy oddalając strach. Mimo wszystko towarzystwo przed snem wcale nie wiąże się tylko ze zmniejszeniem lęku w zasypianiu, a jest to możliwość na podsumowanie dnia z dzieckiem, czytanie książeczek, słuchanie muzyki, rozmowę i czułość- po prostu na spędzenie z nim czasu, którego w dzisiejszym świecie tak bardzo brakuje, dlatego warto zastanowić się, czy naprawdę takie towarzystwo (choćby kilkuminutowe) może wpłynąć w negatywny sposób (nie mówiąc o sytuacjach skrajnych, np. spanie dziecka w łóżku rodziców do późnego wieku, spędzanie rodziców z dzieckiem kilku godzin przed snem, przy jego łóżku, itp.).

M.W.: Czy nadmiar samodzielności może być niebezpieczny?

J.J. : Trzeba byłoby najpierw określić, co możemy rozumieć przez słowo ,,nadmiar”. Dla każdego człowieka to stwierdzenie może mieć inny wymiar, może oznaczać różne zachowanie. Każdy nasz ,,nadmiar” może przynieść nieoczekiwane skutki, czasami wręcz bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Powtórzę ważne stwierdzenie, że nadmiar samodzielności to już cienka granica (oby jeszcze nie przekroczona) do dziecięcej samowoli i próby zawładnięcia decyzjami rodziców przez dziecko. W rozwoju dziecka ważną rzeczą są zasady. Nie możemy o nich zapominać. Wychowanie dziecka wiąże się z zaplanowaniem konkretnych działań wobec syna lub córki, wskazujących konkretne ramy, w których dziecko może się poruszać, co daje mu poczucie bezpieczeństwa i pewność, co można, a czego nie należy robić.

M.W.: Dlaczego tak trudno jest nam pozwalać dzieciom na samodzielność?

J.J.: Jest to trudne w momencie, gdy rodzic sam nie poradził sobie z własnymi lękami o dziecko. Często wiąże się to również z niechęcią na to, by dziecko dojrzewało tak szybko, bo przypomina to nam upływający czas, a wraz z nim utracenie młodości i siły, mniejsze podporządkowanie dziecka, a to przecież uświadamia rodzica, że nie jest już tak potrzebny, jak wcześniej. Noworodek jest całkowicie zależny i zdany na łaskę swoich rodziców. Nie jest w stanie niczego zrobić sam, dlatego rodzic w pierwszych chwilach życia maleństwa uczy się schematu postępowania wobec niego (czasami mocno nadwrażliwego i nadopiekuńczego), co potem może być utrudnieniem do modyfikacji zachowania wobec dziecka na mniej kontrolujące.

11988780_138902356473949_6917560437496657627_n

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany