Mówię o tym mało albo nie mówię wcale.
Nie dlatego, że się wstydzę. Po prostu stało się to dla mnie normalnością.

Nie uważam, że samotne wychowanie dziecka to coś dziwnego. Że to powód do współczucia czy litości.
To wybór, który podejmuje się zazwyczaj, również dla dobra dziecka i zwyczajnie trzeba go podźwignąć.
Nigdy nie oczekiwałam lepszego traktowania czy ulg z tytułu tego, że jestem samotną mamą. Ludziom nadal jest dość niezręcznie, kiedy mówię im o swojej sytuacji, choć ja sama zupełnie nie mam z tym problemu.

Czy jest ciężko? Tak – jest. Albo może raczej – lekko nie jest. Każdy mój poranek wygląda jak dzień świra. Pobudka, śniadanie, dziecko do szkoły, potem praca, dziecko ze szkoły, gotowanie obiadu o 23-ciej na dzień kolejny. Sama sobie sterem, żeglarzem i śrubokrętem jak rysuje Magda Danaj. I to uczucie, że kiedy dziecko usypia nie możesz wyjść nawet na 5 minut do osiedlowego sklepu, że o siłowni czy kosmetyczce nie wspomnę.

Po co więc ten artykuł? Czy po to żeby odwieść Was od tego, że czasem warto podjąć taką decyzję?
Bynajmniej.

Bo oprócz tego, że jest momentami cholernie ciężko, to poziom mojej dumy i satysfakcji z tego, że daje radę jest niepoliczalny. Wreszcie to ja jestem autorem swojego własnego szczęścia.

Tak – jestem zmęczona. Jestem cholernie zmęczona. Ale jeszcze bardziej cholernie jestem szczęśliwa i spełniona.
Kiedy 5 lata temu podejmowałam taką decyzję poziom moich wątpliwości wchodził na Kilimandżaro. Bo przecież jakoś wytrzymam, bo przecież dziecko, bo przecież tak wypada.

Nic nie wypada. Co najwyżej wypada realizować siebie, swoje marzenia i ufać swojej intuicji.
Związek dwóch ludzi to nie projekt, który można zaplanować od A do Z.
Czasem nie wychodzi. Powiem więcej. Jak wchodzicie do domu i od progu myślicie – „czy to oby napewno facet z którym chce spędzić życie?” – to nie wyjdzie napewno.

Darujcie sobie setne próby ratowania rodziny, czy raczej „rodziny” i zajmijcie się lepiej polubownym rozstaniem. Tu pragnę uprzedzić, iż nawet, jeśli wydaje Wam się, że będzie polubowne to przez średnio rok wylejecie trochę łez i wyrwiecie trochę włosów z głowy ze stresu. Bo to zwyczajnie nie są to proste rzeczy. Bo zahaczycie o najważniejsze emocje – nie tylko swoje ale i osób Wam najbliższych.

Od większości kobiet borykających się z taką decyzję słyszę – nie poradzę sobie.
I tu być może część z Was stwierdzi, że mówiąc delikatnie – zgłupiałam do reszty ale taki argument dla mnie NIE ISTNIEJE.
Kiedy zostałam sama z córką, powtórzę zresztą po raz kolejny – na własne życzenie, nie miałam nawet pensji. Robiłam więc wszytko co robić może freelancer. Pisałam teksty, bajki dla dzieci, ba – nawet wprowadzałam artykuły do sklepu wędkarskiego 🙂 Głównym jednak zajęciem było szukanie koncepcji jak przetrwać od pierwszego do ostatniego.

I co? Jakoś dałam radę.
Powiem więcej i nieskromnie – bardzo dałam radę!

Minęły cztery lata i życiowo jestem na drugim końcu świata.

Fakt – nadal tak samo zmęczona, ale szczęśliwa jak nigdy wcześniej. Oczywiście, mimo, że zgrywam twardzielkę – również zdarza mi się płakać. Jak ja to mówię – wielka kumulacja.

Nie zmienia to faktu, że mój upór, samozaparcie, ambicje, wiara w siebie i przede wszystkim ogromna miłość do mojej córki sprawiła, że po czterech latach mam dobrze prosperującą firmę, wykładam na międzynarodowych kongresach, mam własny serwis internetowy a w kwestii wakacji nie zastanawiam się na to czy mnie na nie stać ale czy lecieć na Majorkę czy Sycylię. Sama wynajmuje mieszkanie, mam fajny samochód, fajne ciuchy, fajne życie.

W związku z tym oczywiście hejt na mnie spływa nieustanny, wszak w Polsce podniesienie statusu społecznego od razu musi wiązać się z tym, że przewróciło mi się w głowie, ale wiecie co…niech gadają. Pamiętajcie i Wy, że nie musicie nikomu nic udowadniać.

I już na koniec – czy da się samemu dobrze wychować dziecko?

Chyba tak – tak się składa, że odebrałam dziś zerówkową opinię szkolną o mojej córce, w której jako jej największy atut podkreślono ponadprzeciętny poziom kultury osobistej.

Co więc mogę powiedzieć na koniec?

Jestem szczęśliwą mamą.
Jestem spełnioną kobietą.
Jestem z siebie dumna.
Jestem przykładem, że da się tak żyć. Dobrze żyć. Po prostu.

Nie przekładajcie pewnych rzeczy i decyzji na później.
Szczęście ucieka.
Amen.

P.

 

 

 

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany