Wiele z nas bagatelizuje kwestię ubioru. Bezmyślnie narzuca coś na siebie, nie zdając sobie sprawy, że może mieć to ogromny wpływ na nasze samopoczucie przez cały dzień. Strojem możemy albo obniżyć albo podwyższyć własną samoocenę. Zacznijmy więc, jak radzi Ewa Jurczak – założycielka projektu Psychologia Stylu – myśleć o tym, co zakładamy każdego dnia. Zapytałam też o to, jak powinna wyglądać letnia stylizacja oraz co właściwie poprawia nam nastrój i czy na pewno są to zakupy. Zapraszam – będzie ciekawie.

Sylwia Cegieła: Po co Polkom potrzebny jest psycholog mody?

Ewa Jurczak: Każdy z nas chce się dobrze czuć ze swoim wyglądem. W mniejszym bądź większym stopniu, świadomie bądź nie, każdy z nas kreuje w swojej głowie wizerunek siebie. Psychologia mody bada wpływ ubrań na wszystkie aspekty naszego życia. Mało kto ma świadomość tego, że ubrania, które ma w szafie – jak to mówi prof. Karen Pine: „Mają potencjał do zmieniania życia”. Wiedza z dziedziny psychologii mody połączona z wiedzą stylistów pomaga ludziom wyglądać tak, jakby tego chcieli, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać, żeby miało to sens. Czyli, jednym słowem, to połączenie pomaga zbudować swój unikatowy styl zgodny z osobowością, stylem życia, charakterem i możliwościami finansowymi.

S.C.: Jaka jest twoja misja? Z kim współpracujesz? Jakie projekty prowadzisz? 

E.J.: Misja to fajne słowo. Faktycznie, mam trochę poczucie misji. Ludzie nie wiedzą, że decyzje ubraniowe mają wpływ na przebieg ich dnia. Ja chciałabym, aby ludzie ubierali się świadomie. Aby wiedzieli, jakie kolory mają zakładać, by zarówno podkreślały urodę, jak i potencjał życiowy. Każdy z nas ma skrzywiony obraz siebie, czyli to, co widzimy w lustrze jest zakłócane przez masę rzeczy w naszych głowach, takich jak: doświadczenia czy przykre słowa, które usłyszeliśmy na swój temat oraz przeszłość. W lustrze widzimy zupełnie innego człowieka niż tego, którego widzą w nas wszyscy dookoła. Ja, wiedząc, co ktoś widzi w lustrze, wiem, jak profilować jego sylwetkę ubraniami, by zaczął siebie postrzegać jako bardziej atrakcyjnego.

Gdy czujemy się dobrze ze swoim wyglądem, jesteśmy bardziej produktywni, otwarci na kontakty towarzyskie. Łatwiej nam znosić przeciwności losu. Mamy mniejsze predyspozycje do stanów depresyjnych. Ubrania dają moc, którą większość bagatelizuje, dlatego powstał projekt Psychologia Stylu, w którym pomagam ludziom ubierac się tak, by wyglądali świetnie i jednocześnie tak się czuli, bo – wbrew pozorom – to nie zawsze idzie w parze (śmiech).

Psychologia Stylu ma też za zadanie szerzenie wiedzy na temat wpływu ubrań. Na blogu stematycznie pojawiają się posty, w których przytaczam masę badań psychologicznych i neurologicznych pokazujących tę zależność z wielu perspektyw. Współpracuję także z Pracownią Terapeutyczną Pratera, gdzie od 15 lipca startują warsztaty „Obudź swój styl!”. Natomiast, już we wrześniu razem z Atelier Podróży przygotowujemy wyjazd warsztatowy dla kobiet o nazwie „Bella Vita”, który odbędzie się pod Mediolanem. Razem ze mną i moimi koleżankami trenerkami z zespołu będzie można odnaleźć swój styl w rytmie włoskiego slowlife!

S.C.: Brzmi doskonale. Co zatem byś poradziła zabieganym mamom, które nie mają czasu zadbać o swój wizerunek?

E.J.: Aby pamiętały, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Gdy zostaje się rodzicem, nasze potrzeby zaczynają odchodzić na drugi plan. Dlatego warto pamiętać, by się w tym nie zatracić. Dzieci nas obserwują, uczą się i na prawdę lubią mieć ładnie wyglądających, uśmiechniętych rodziców, którzy dobrze się ze sobą czują. Jestem mamą i mam świadomość, że wykrzesanie tej godziny dla siebie każdego dnia jest wyczynem, ale – uwierzcie mi – to procentuje w innych aspektach życia, także w waszych relacjach z dzieckiem.

S.C.: Dziękuję, że o tym wspomniałaś. Jest teraz mnóstwo poradników dla młodych mam, które chyba zapomniały, że mimo wszystko, są jednak kobietami. Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. Jest lato, trzeba się jakoś ładnie ubrać na plażę. Jaki zatem jest twój pomysł na letnią stylizację, który zawsze zadziała?

E.J.: Koszulo-sukienka i sandały! Mam taką zasadę, że moje ubrania muszą być modne, klasyczne i funkcjonalne. Dlatego, jak coś kupuję, to musi mieć potencjał na różne okazje, czyli możliwość szybkiego przestylizowania z opcji wieczorowej na dzienną. Dobrze by też było, żebym mogła ją przerobić, jak mi się znudzi. Dlatego trend z koszulo-sukienkami uważam za idealny. Do szpilek na wieczór, do sandałów i kurtki jeansowej na dzień, a do baletek i paska na obiad z rodzicami. A po sezonie można ją przerobić na fajną koszulę. Taki przynajmniej mam plan na moją sukienkę od Pearls and Coctails. Poza tym, pasuje do praktycznie każdej figury. Moj must have na ten sezon.

S.C.: Jak poprawić sobie nastrój? Czy zakupy są faktycznie najlepszym wyjściem? 

E.J.: Samo kupowanie ubrań na poprawę humoru. To jak wypicie butelki wina po ciężkim dniu. Jeśli przyniesie w ogóle radość to na chwilę, ale może pogorszyć nastrój. jeśli nic nie znajdziemy lub okaże się, że nie wchodzimy w rozmiar, w który byśmy chcieli. Dodając jeszcze do tego światło w przymierzalniach… Nic tylko uciekać. Nawet jeśli kupimy tę fantastyczną sukienkę i wyjdziemy ze sklepu z uczuciem radości i ulgi wynikającej ze zredukowania napięcia, to jednak już w domu albo na drugi dzień okazuje się, że totalnie nie pasuje nam do reszty ubrań, albo nie mamy do niej butów. Zauważamy, że jednak nie leży tak super, jak nam się wydawało w sklepie. Dlatego zupełnie nie polecam emocjonalnych zakupów. Natomiast świetnie działa szafowe katarsis, czyli wyrzucenie wszystkich ubrań, w których nie chodzimy od lat. Jeśli nie chcemy się ich pozbyć na zawsze, to radzę przynajmniej je spakować i schować na strych dla potomnych.

S.C.: Dziękuję za tę krótką, ale pouczającą rozmowę. A wam – drogie panie – życzę samych udanych zakupów.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany