Dziś trochę zaczepnie, trochę refleksyjnie, ze świeżym spojrzeniem. Na co lub może lepiej, na kogo? Otóż na turystyczne zapędy znacznej części świata, która chce oglądać, smakować i korzystać. Wielkie jachty, kluby golfa i platformy do dzikich pląsów. Co w tym złego? Nic, jeśli towarzyszy temu szacunek do innych, do ziemi, do siebie samego. Inaczej to jest kolejna z podróży DONIKĄD.

Po co znowu mnie gdzieś niesie?

Podróżowanie daje nowe perspektywy, otwiera na świat, doznania, inność i barwność. Pod warunkiem jednak, że jest świadomym spotkaniem z tym, co jeszcze niepoznane. Inaczej to tylko kolejna ucieczka od siebie. W słońce, białe piaski i smak szampana. Który jak wszystko może szybko się znudzić, stać się kolejnym „znanym” doświadczeniem. Czymś, co po prostu mi się należy.

Przed wyjazdem do kolejnego SPA, czy hotelu pełnego udogodnień warto zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie „po co?”. I nie chodzi tu o osądzanie czy zniechęcanie. Mała refleksja, a może tak bardzo zmienić postrzeganie. Urlop zaś, dzięki szczerej rozmowie z samą sobą przed wyborem miejsca, czy przed decyzją o wyjeździe, może okazać się znacznie bardziej satysfakcjonującym doznaniem, które zmienia.

Koniec z podróżowaniem DONIKĄD

Jeśli bliskie ci są chwile, w których wracałaś z wolnego weekendu czy wakacji bardziej zmęczona niż w momencie, gdy się tam wybierałaś, wiesz o czym mówię. Nie pomogły palmy ani niezwykłe widoki. Nawet przystojny kelner niczego nie mógł zmienić.. Dlaczego? Bo nie skontaktowałaś się ze swoimi prawdziwymi, głębokimi potrzebami i zapewne chciałaś, by spełnienie ich samo się zadziało. Jednakże to właśnie jest podróżowaniem DONIKĄD. Bez kierunku, poddając się wiatrowi, który raz wieje w prawo, raz w lewo i nie jest cię w stanie poprowadzisz, jeśli nie wybierzesz, gdzie chcesz się dostać.

Każde miejsce może cię zbliżyć do siebie samej

Nawet twoje własne miasto, a w nim nowa kawiarenka czy odnaleziony przez przypadek park. One mają ten sam potencjał bycia niezwykłym doświadczeniem, jak odległe wyspy czy wielkie parki przyrodnicze. Sama uwielbiam egzotykę, lecz las koło mojego ostatniego mieszkania potrafił minie wprowadzić w podobne stany euforii. To nie chodziło bowiem ani o las, ani o dżunglę. To przede wszystkim otwartość, chęć skontaktowania się z tym, co jest i bycie receptywną.

Co to znaczy? Przede wszystkim oddychanie głębiej. I zgadzanie się na to, co pojawia się z każdym oddechem. Wtedy każde miejsce może cię wesprzeć. Każdy ptak rozweselić, a zapach róży przenosić do wielkich ogrodów. Możesz porozumieć się głęboko ze stukilogramowym żółwiem, którego poznasz na Szeszelach, jak i kotem spod twojego bloku.

Więc zanim wyjedziesz…

Pomyśl, czego oczekujesz od tego miejsca. Na czym chcesz się skupić. Zatrzymaj się na chwilę. Może tym razem poczucie spełnienia da ci wędrówka po górach, a nie hotel all inclusive, a może jako dziecko lubiłaś kolonie? Małe, piękne momenty mogą wprowadzić cię w świat świadomego podróżowania, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz siebie. Najważniejsze jednak, by choć na moment się zatrzymać, pozwolić sobie na pytania, podsumowania, świadome wybory. By nie podążać ani za modą, ani za namowami bliskich. Twój głos podpowiada ci bowiem najrozsądniejsze rozwiązania. Twoje ciało wie czego potrzebuje.  I gdy to znajdziesz to właśnie radość będzie oznaką, że to jest ta droga. Ten rodzaj podróżowania. To miejsce.

Manuela Serafin

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany