W stylu minimalistycznym zakochał się cały świat, a powiedzenie less is more weszło do kanonu nie tylko urządzania wnętrz. Choć jest to styl, który ostatnimi czasy wiedzie prym, to jego fani muszą wiedzieć, że być może niedługo minimalizm będzie musiał przekazać koronę nowemu koledze – maksymalizmowi.

Idzie nowe. Może styl maksymalistyczny nie jest jeszcze tak popularny w Polsce, a nawet w Europie, ale powoli zagląda zarówno do katalogów wnętrzarskich, jak i sklepów z akcesoriami. Czy ten styl da się pokochać?

More is more

Maksymalizm jest całkowitym przeciwieństwem minimalizmu. Wnętrze w takim stylu charakteryzuje się przede wszystkim dużą oryginalnością i ukazuje indywidualny i niepowtarzalny charakter właściciela. Na próżno tu szukać ładu i składu – maksymalizm to łączenie pozornie niepasujących do siebie kolorów, wzorów, tekstyliów, dodatków, mebli etc.

Mnogość połączeń różnych barw i stylów może wprawić w osłupienie, ale taki właśnie jest styl maksymalistyczny. Tworzenie kontrolowanego chaosu jest efektem pożądanym, wszak właśnie w chaosie możemy odnaleźć piękno takiego wnętrza. Barokowe krzesła i duży, szklany stół na tle wzorzystej tapety i pięknych obrazów w złotych ramach? Tak, to właśnie maksymalizm.

Wnętrza wypełnione wspomnieniami

Na pierwszy rzut oka styl ten może kojarzyć się ze starodawnymi wnętrzami, które pamiętają jeszcze czasy pałacowego przepychu. Jeśli nadal jesteście z maksymalizmem na bakier, polecamy przeszukać czeluści Internetu w poszukiwaniu inspiracyjnych zdjęć. Na wielu z nich widać, jak wnętrze może odzwierciedlać indywidualny styl jego właściciela. Często w takich pomieszczeniach można znaleźć unikalne przedmioty zbierane przez lata, które w połączeniu z nowoczesnością tworzą piękną całość.

Jedno jest pewne – maksymalizm nie jest dla każdego, jednak warto mu się przyjrzeć, bo z pewnością niedługo będzie o nim głośno.

 

Klaudia Pierzchała

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany