Daria – założycielka oraz oficjalna dystrybutorka i instruktorka w UK renomowanej polskiej marki VELVET LASHES i AMAZING LASHES. Od 10 lat niezmiennie buduje olbrzymią bazę klientek, stając się tym samym stylistką rzęs brytyjskich celebrytek. Daria uczestniczyła w ponad 20 szkoleniach i konferencjach z najlepszymi artystkami na świecie.  Łącząc całą wiedzę i swoje wieloletnie doświadczenie, została uznana za jedną z najlepszych instruktorek w Wielkiej Brytanii i na świecie. Zaczęła też szkolić międzynarodowo w Europie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i – już w tym roku – w Kanadzie, USA i Australii. Zapraszam na rozmowę o najnowszych trendach w stylizacji rzęs.

Sylwia Cegieła: Co to jest Russian Volume?

Daria Ziółkowska: Russian Volume to najnowszy trend w rzęsowym świecie. Można nim otrzymać efekt naturalnych jak i pełnych i puszystych rzęs, co najprawdopodobniej jest powodem, dla którego tak wiele klientek go pokochało. Różnica między Russian Volume i klasyczną metodą 1 do 1, w której 1 sztuczna rzęsa jest przyklejana do 1 naturalnej polega na tym, że korzysta się z wielu cienkich a zarazem lekkich sztucznych rzęs złączonych w kępkę, która następnie przykleja się do 1 naturalnej rzęsy tworząc sety od 200 do 800 rzęs na oku. Ta metoda nazywa się Russian Volume dlatego, że została stworzona przez „rzęsistki” w Rosji.

S.C.: „Kocie oko” na rzęsach – czy to możliwe?

D.Z.: Oczywiście, że tak! Możemy mieć piękne, zalotne, kocie spojrzenie, chociaż, niestety, jest kilka „ale”… „Kocie oko” to według mnie najmniej techniczna stylizacja spośród wielu zdecydowanie bardziej uniwersalnych. Niestety, mało komu pasuje. Jednak większość klientek, sugerując się bardzo popularnym i wszystkim znanym makijażem w stylu właśnie ‚kociego oka’ nie zna innego efektu i często, przychodząc na zabieg przedłużenia lub zagęszczenia rzęs, pyta właśnie o ten.

Polega on na wizualnym rozstawieniu oczu, aplikując najdłuższą rzęsę na początku 3-go sektora 3. części oka. Nasuwa się refleksja, że osoby, które mają już naturalnie szeroko rozstawione oczy nie będą szczególnie zadowolonymi nosicielkami tej stylizacji. Aby uzyskać idealny efekt „kociego oka” należy użyć minimum 6 różnych długości rzęs – im większy zakres długości, tym lepiej. Intensywne zróżnicowanie długości rzęs sprawi, że tak samo jak w makijażu powstaną tzw. wings, czyli skrzydełka optycznie wydłużając zewnętrzny kącik oka, tworząc tajemnicze spojrzenie.

S.C.: Jakie najdłuższe rzęsy można założyć? Od czego to zależy? Czy są jakieś przeciwskazania? 

D.Z.: Osobiście uważam, że nie istnieje coś takiego jak ‚najdłuższa rzęsa’. Chciałabym zacząć od tego, że każda stylistka ma swoją ulubioną metodę pracy i aplikacji: jedna lubi kleić krótkie i podkręcone rzęsy, a druga woli długie z mniejszym skrętem. Ważne jest, pomijając osobiste upodobania wyników pracy, aby każdą stylizację dobrać indywidualnie do klientki, biorąc pod uwagę w równym stopniu zarówno wizualne efekty, jak i aspekt techniczny. Nie chodzi tylko o kształt oka klientki, ale także o całą twarz, brwi, jej styl bycia. Osobom, których praca wymaga skromności i powagi, np. lekarzom, prawnikom czy osobom w podeszłym wieku nie powinnyśmy zakładać rzęs o długości 14 mm, które doskonale sprawdzą np. u kobiet z głęboko osadzonym okiem. Może niekoniecznie 14 mm, ale już 13 mm na pewno będzie idealne!

Przy każdej klientce należy pamiętać, że aplikacja rzęs syntetycznych zależy od kondycji naturalnych rzęs klientki. Często dziewczyny nosząc sztuczne rzęsy na pasku – nawet codziennie. Niszczą swoje rzęsy naturalne. W tej sytuacji musimy nie tylko wiedzieć, ale i czuć, że nie powinnyśmy nadmiernie ich obciążać, aby nie przyczynić się do ich dalszej degeneracji.

S.C.: Wszystkie marzymy o ogromnym wachlarzu z rzęs? Czy każda kobieta może sobie pozwolić na założenie dowolnen gęstości rzęs?

D.Z.: Chcąc zachęcić klientki, powiedziałabym, że absolutnie każda może mieć takie, jakie sobie wymyśli, ale jednocześnie zawsze jestem szczerą realistką. Nie każda kobieta może nosić duże objętości choćby z powodów wspomnianych w odpowiedzi na poprzednie pytanie. Kobiety w podeszłym wieku, blondynki z jasna karnacja, klientki ze słabymi rzęsami naturalnymi… Nie wyobrażam sobie u nich aplikacji mega objętości i to nie tylko dlatego, że wizualnie może nie pasować, ale też dlatego, że nie chcemy wpłynąć negatywnie na kondycję naturalnych rzęs klientki. Czasem natomiast możemy iść na ustępstwo i wykonać aplikację objętości wyjątkowo cienkimi rzęsami, które tracąc wagę będą mniej ciążyły na rzęsach klientki. Musimy pamiętać jednak i jeszcze raz powtórzę, że każdą stylizację dobieramy indywidualnie. Od strony technicznej warto również znać wagę rzęs, która może się bardzo szybko okazać przydatna, a liczymy ją tak: S = π x R2

S.C.: Jakie są obecnie najpopularniejsze metody zakładania rzęs?

D.Z.: Na podstawie informacji zebrane od wielu klientek lub „rzęsocholiczek”, mogę stwierdzić, że aktualnie najczęściej klientki proszą o metody objętościowe. Nie są to natomiast mega wachlarze, ale zwykle 2D lub 3D. Klientki, które stawiają na naturalny efekt wolą zapłacić więcej i skorzystać z dobrodziejstw aplikacji 2:1 czy 3:1, uzyskując przy tym puszyste, lekkie zagęszczenie, które w porównaniu do metody 1:1 podoba się bardziej. Aplikacja klasycznego przedłużenia daje zwykle efekt wytuszowanych rzęs, gdzie używa się często grubszych rzęs, aby jakikolwiek efekt był widoczny. Oczywiście, to nie tak, że naturalne rzęsy są od razu zniszczone, ale na pewno jest to aplikacja cięższa niż lekkie objętości. Najważniejsze, aby wszystko robić z głową, a niestety w świecie stylistek rzęs pojawia się coraz więcej „niedouczonych”, nie w pełni kompetentnych pseudo-stylistek, które – nie mając odpowiedniej wiedzy – robią krzywdę tym kobietom, które się u nich pojawiają skuszone niskimi cenami i zdjęciami prac skradzionych od innych uzdolnionych rzęsistek. Tanio rzadko znaczy dobrze.

S.C.: Aplikacja czegoś nienaturalnego zawsze niesie ryzyko infekcji lub alergii. Czy podobne sytuacje zdarzają się również przy stylizacji rzęs? Jak im zapobiegać i jakie to są zagrożenia? Czy aplikacja sztucznych rzęs zniszczy naturalne rzęsy?

D.Z.: Poprawna aplikacja rzęs nie niesie za sobą żadnego ryzyka pod warunkiem, że – po jej wykonaniu klientka dba o ich higienę według zaleceń. Przez poprawną aplikację rozumiem procedurę, która zaczyna się już od tzw. ‚patch testu’, czyli testu alergicznego. Wykonanie go umożliwi nam obserwację reakcji oka klientki na wszystkie możliwe, niezbędne podczas aplikacji, potencjalne alergeny. Pierwsze 24 h są kluczowe, ponieważ przed ich upływem powinna pojawić się reakcja alergiczna. Problem polega na tym, że czasem mamy do czynienia z alergią nabytą, czyli przy stałym i długotrwałym kontakcie z alergenem u klientki nigdy nie pojawiały się reakcje alergiczne, ale nagle zaczęły i nic nie mogłyśmy na to poradzić.

Ostatnio natomiast pojawiła się nowość w branży stylizacji rzęs. Pewna odważna stylistka wykonała aplikację pełnego setu rzęs na uczulonej klientce i… umyła rzęsy! Tak, zaraz po aplikacji umyła rzęsy! A wiecie co jest najbardziej zadziwiające? Aplikacja trzymała się jak zawsze, a u klientki nie pojawił się żaden objaw ich odrzucenia przez organizm.

Sprawę szybko zauważyła stylistka, do której mam ogromny szacunek – Jill Heijligers-Peloquin. To właśnie ona zainteresowała się tą sprawą. Sprawdziła skuteczność, rozpowszechniła ten trick, a ja –mimo początkowego głęboko sceptycznego podejścia – spróbowałam i teraz sama wdrożyłam tę procedurę. Tyle lat uczyłyśmy się, żeby przez pierwszą dobę nie moczyć rzęs po aplikacji, a nagle okazuje się, że można je umyć, a dzięki temu też zapobiec wystąpieniu reakcji alergicznej u uczulonych klientek. Prawdziwa rewolucja.

Wracając natomiast do pytania – zapobiegać infekcjom można w różny sposób. Przede wszystkim, należy wybrać kompetentną stylistkę rzęs, która pracuje w czystym, zdezynfekowanym środowisku całkowicie bezpiecznymi narzędziami, również czystymi i zdezynfekowanym. O tyle, o ile pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie sprawdzić, niektóre zauważymy na pierwszy rzut oka. Niehigienicznych stanowisk pracy należy się wystrzegać! Nieważne, jak korzystna nie okazałaby się cena – nie gra ona roli, jeśli w grę wchodzi nasze zdrowie.

Problemem, który chciałabym jednak dodatkowo poruszyć jest fakt, że stylistka ma wpływ na kondycję naszych rzęs podczas procesu stylizacji, ale to nasz obowiązek dbać o nie i ich czystość przez cały okres aż do kolejnej aplikacji. Klientki, niestety, często zapominają, żeby myć rzęsy. Możliwe, że boją się, że doprowadzi to do uszkodzenia aplikacji, a jest wręcz przeciwnie. Sztuczne rzęsy i klej nie lubią tłustych i oleistych substancji, więc choćby sebum, które bezustannie wytwarza nasza skóra musi być regularnie usuwane.

Chciałabym zatem, aby „rzęsistki” tłumaczyły to swoim klientkom, dzięki czemu oszczędzą sobie i im przykrych sytuacji.

Naturalne rzęsy można osłabić na kilka różnych sposobów. Pierwszym z nich jest nieprawidłowa ocena ich stanu i aplikacja zbyt ciężkich rzęs na oko klientki. Obciążają one naturalne rzęsy do tego stopnia, że mogą przez to przedwcześnie wypaść, tworząc luki, które nie wypełnią się niczym innym do momentu pojawienia się nowej rzęsy. Kolejnym powodem złej kondycji naturalnych rzęs jest zła lub niewystarczająco delikatna metoda ściągania rzęs, która czasem jest wręcz niemożliwa po wyjątkowo nieprawidłowej aplikacji. Często się zdarza wtedy, że przy ściąganiu wielkich sklejek wychodzą wraz z nimi naturalne rzęsy.

Reasumując, chciałabym żebyście zapamiętały, że nie tylko stylistki mają wpływ na stan naturalnych rzęs oraz oka, ale same klientki również muszą dbać o aplikację.

S.C. Cenna uwaga. Dziękuję za te wszystkie informacje. Z pewnością przydadzą się one naszym czytelniczkom.

Rozmawiała: Sylwia Cegieła

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany